Array ( ) Never be afraid to try something new. Remember, amateurs built the ark. Professionals built the Titanic. - bloog.pl
Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 729 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

druga w nocy... :)

piątek, 19 marca 2010 2:04
to moja pierwsza nocka w pracy... i musze przyznac, ze idzie mi niezle, jeszcze nie przysnelam ani razu :P

wlasciwie to nie o pracy chcialam pisac, bo ostatnio praca to glowny temat wszystkich rozmow, wiec chcialam sie od tego oderwac choc na moment :) chodzi mi o mojego suomi :) otoz, romans kwitnie i gdyby nie to, ze mieszkamy w odleglosci ok 120km od siebie to pewnie bysmy byli nierozlaczni :P dogadujemy sie idealnie, mamy na siebie wzajemnie dobry wplyw, wiec czego chciec wiecej?? chyba wiecej mi nie trzeba, bo wszystko powoli znajduje swoje miejsce w moim zyciu: mam prace, ktora lubie(chyba pierwszy raz w zyciu), mam dach nad glowa, a niebawem nawet wlasny pokoj na wylacznosc :P z suomi jest coraz lepiej, generalnie wszystko zmierza w dobra strone. pierwszy raz od bardzo dawna o nic sie nie martwie :)

nadrabiam nawet ostatnimi czasy braki w literaturze, w sensie, wrocilam do czytania ksiazek :)
moge nawet smialo polecic 3 pozycje. dwie z nich to typowo babskie ksiazki, za to ta ostatnia powali na kolana wszystkich milosnikow angielskiego humoru dr house'a :)
*pierwsza ksiazka jest "na koncu teczy" cecelii ahern(autorki "p.s. i love you"). czytajac ja najpierw plakalam ze smiechu, pozniej solidnie rozmyslalam o wlasnym zyciu a na koniec poplakalam sie ze wzruszenia i doszlam do wniosku, ze zycie jednak moze byc piekne i nie raz warto czekac na te jedna chwile ;)
**druga ksiazka, jaka chcialam polecic jest "i wciaz ja kocham" (nicholas sparks, tak ten sam sparks, ktory napisal slynny "notebook";)) jeszcze nie zdazylam jej skonczyc, ale wiem, ze po autorze mozna sie naprawde wiele spodziewac i czlowiek sie nie zawiedzie. z opinii znajomych i mojej wlasnej moge powiedziec, ze to bardzo zyciowy romans... ktory jeszcze nie wiem czy sie konczy dobrze czy zle ;)
***ostatnia pozycja jest "sprzedawca broni" hugh laurie. przeczytalam ja chyba w dwa dni, a ludzie, ktorzy widzieli jak ja czytam zastanawiali sie czy ja mam wszystko po kolei w glowie, poniewaz smialam sie na glos :) naprawde, jesli jestescie fanami dr house'a i nie przeszkadza wam watek kryminalno-szpiegowski to szczerze zachecam do lektury ;) nie moge sie doczekac ekranizacji, nad ktora juz pracuje podobno john malkovich :)

na chwile obecna koncze pisac i ide zaczerpnac swiezego powietrza bo oczka sie kleja, a nie chce przespac pierwszego maratonu nocnego w pracy ;)

wy trzymajcie kciuki a ja pozdrawiam :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

If you want to be happy, be.

niedziela, 07 marca 2010 22:17
:)
chyba sie zakochalam :P
chyba... bo jeszcze pewna nie jestem, ale od rana sie usmiecham, nuce piosenki, mysle o wszystkim, co radosne i pozytywne :)
przegadalismy dzisiaj ponad 80(!) minut przez telefon :) przez telefon bo to oczywiscie "zwiazek na odleglosc". nie wiem czy nie wybiore sie do zabrza na weekend, skoro mam tyle wolnego czasu ;)
poza tym, szykuje sie powoli do kolejnej przeprowadzki, juz trzeciej w ciagu pol roku :) tym razem przenosze sie do plaszowa. mieszkalam juz na rzace, teraz okupuje kurdwanow, a juz w maju nowe miejsce. bardzo sie ciesze, bo mieszkanie bedzie wieksze, tansze i w ogole lepsze :)
nie rozpisuje sie za bardzo, bo mam problemy z koncentracja z wiadomych powodow, ale pozdrawiam goraco i caluje wszystkich czytelnikow ;)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

cisza i deszcz...

czwartek, 10 grudnia 2009 22:38


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

między nocą, a dniem...

środa, 09 grudnia 2009 10:28

09.12.2009 godz. 00.13

 

No i jest już prawie polowa grudnia, a co za tym idzie konczy się kolejny rok. Nie wiem nawet za bardzo czy mogę go zaliczyc do tych dobrych lat, czy raczej do tych nie-specjalnych. Ten po prostu się niczym szczególnym nie wyróżniał, był taki... zwykly ;)

No ale na podsumowania jeszcze mam duzo czasu. Teraz co innego chodzi mi po Glowie ;) natchnienia dostalam, kiedy jakies 15-20 minut temu usiadlam w kuchni żeby zapalic ostatniego papierosa przed snem i tak sobie rozmyślałam o mojej ostatniej wizycie u rodzicow. Pomine fakt, ze spędziłam w domu dwa dni z malym hakiem i polowe tego czasu przepłakałam ubolewając nad soba. Zaczęło się w sobote rano. Obudzilam się ok. 10-tej z uczuciem pustki(to chyba dobre slowo). Uznalam, ze pojade do rodzicow, bo planow na weekend nie mialam, wiec nic nie stalo na przeszkodzie, a wrecz przeciwnie, mialam jeden Duzy powod żeby tam pojechac. I tak o to zebralam się, spakowałam, pojechałam na dworzec glowny(chociaż rownie dobrze mogłam wsiąść do tego samego pociągu w plaszowie, gdzie nie jest jeszcze tak tloczno i spokojnie zajac sobie miejsce siedzące) i kiedy czekalam na pociag zaczely mi plynac lzy z oczu, normalnie taki dar lez mialam, ze ja pitole :/ w pociągu było już troche spokojniej, bo zajelam się czytaniem książki, która dostalam o gosiaczka na urodziny. Wieczorem poszlam z bratem na szybkie piwko. Niedziela, jak to niedziela, rano do kościoła, pozniej dobry obiad, kawa i boskie lenistwo. Przyjechal tata i z nim spędziłam reszte dnia. Siedzieliśmy i gadaliśmy. Musze przyznac, ze widze jak teraz za mna tęskni, bo kiedy przyjeżdżam do domu to zawsze musi mnie wyściskać i powiedziec, ze jego corcia przyjechala i musi wykorzystac ten czas J jest to bardzo mile J w poniedziałek już nie było tak wesolo, bo tata pojechal do pracy, czaczi tez zajal się praca, młodszy był w szkole i zostalam z mama sam na sam i nie wiedziałam jak zaczac trudny dla mnie temat. Musiałam ja poprosic o pożyczkę, bo pracy (znowu!) nie mam, co za tym idzie pieniędzy tez, a za mieszkanie zapłacić trzeba. Wtedy dar lez powrocil, a już calkiem się pogorszylo jak mama zapytala co bym chciala dostac pod choinke. Naszla mnie mysl, ze kurcze, ja tu ja proszę o pożyczkę, bo sobie nie radze a ona mnie pyta jaki prezent bym chciala dostac. Powiedziala, żebym się zastanowila i jej zadzwonila powiedziec co bym chciala, a ja tak po ludzku twierdze, ze nie za bardzo zasluguje na prezenty w tej chwili, bo zawodze każdego na każdej możliwej płaszczyźnie ;/ no ale to mialam przemilczec, a rozpisałam się jak pogieta :P

Dzisiaj mam już dobry humor. Wieczorem usiedliśmy z Wiktorem i wspolnie szukaliśmy dla mnie pracy, jakiejkolwiek. To mnie podnioslo na duchu, ze ktos aktywnie mi pomaga, a nie tylko pyta jak mi idzie i kiedy w koncu znajde sobie prace. Na Wiktora zawsze mogłam liczyc, jak w tahoe, tak i teraz ;) ... i jak tak sobie sioedzialam przy tym ostatnim papierosie to przypomnialo mi się, ze mama opowiedziala mi o swoich ostatnich zniweczonych planach J otoz, chciala w andrzejki pojsc do mojej babci do ogrodka i zerwac dla mnie gałązkę wisni. Nie wiem czy jeszcze ktos kojarzy o co w tym chodzi, wiec w skrócie: jeśli panna zerwie w sw. Andrzeja gałązkę wisni i wstawi ja do wody, a ta galazka zakwitnie do wigilii bozego narodzenia, to oznacza, ze dana panna w przyszłym roku wyjdzie szczesliwie za maz. No i mama chciala taka gałązkę dla mnie zerwac, ale na szczescie się powstrzymala. Kiedy mi o tym mówiła, jakos tak się nad tym nie zastanawialam glebiej, bo powiedziala, ze „byloby jakos tak inaczej na swieta z ta galazka" ale teraz skojarzylam, ze ona jest przekonana, ze owa wisnia z cala pewnością by zakwitla, a to znaczy... heh, nie wiem czy dokladnie o to jej chodzilo, żeby mi zasugerowac zamążpójście w przyszłym roku czy co, ale na pewno ja o to zapytam przy najbliższej okazji ;)

Pora już powoli konczyc, bo zbliza się 1.00 w nocy, a rano musze pojechac na miasto złożyć papiery w kilka miejsc a na 13-ta mam zaproszenie do gosiaczka na domowe pierogi J nie ukrywam, ze takie dobre, domowe, recznie robione pierogi chodza za mna już od ladnych paru tygodni ;)

No to nic, koncze. Mam nadzieje, ze jeszcze ktos czasami zaglada na mojego blooga, bo ja nie mam odwagi sprawdzic statystyk i się przekonac na wlasne oczy J

Pozdrawiam J

PS. Pisalam w nocy, ale wrzuce to na blooga dopiero rano bo nie chce mi się już wstawac z lozka i szukac kabla do Internetu ;) a wiec notatka ukaze się z malym poślizgiem w czasie ;)

Jeszcze raz pozdrawiam J


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

powiedz czemu...

sobota, 21 listopada 2009 1:13
powiedz, powiedz, że całując mnie nie czujesz nic
powiedz, że każde nasze spotkanie nic nie znaczy
powiedz, że patrząc w moje oczy,
widzisz tylko człowieka, który nic dla ciebie nia znaczy
nie widzisz mnie,
nie widzisz jak na ciebie patrzę,
nie słyszysz co do ciebie mówię,
nie czujesz nic

no właśnie, nic

tak właśnie myślałam
nic nie warte były te wieczory, te noce
te spojrzenia w oczy, te słowa, że będzie dobrze,
że wszystko się ułoży

na nic zieleń, na nic błękit, na nic granat...
mych oczu, poranka i nocy

to wszystko nic
kompletnie nic

niczego nie chcę
powiedz tylko, że
niczego ode mnie nie chcesz
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

now it's full of evil clowns...

sobota, 10 października 2009 1:07
pracy jak nie było, tak nie ma :/ masakra jakaś, dodatkowo, jeszcze atmosfera na mieszkaniu zrobiła się jakaś dziwna. współlokatorka już nie jest taka otwarta na moją osobę, współlokator jest ciągle zajęty swoją wielką miłością czyli panna kasią, zostaje mi jedynie wiki, czyli człowiek, dzięki któremu mieszkam w krakowie. ale wiki też nie ma dla mnie za wiele czasu, gdyż dużą część czasu nie zajętego pracą w hsbc poświęca agnes, którą bardzo lubię i chętnie korzystam z ich zaproszenia do wspólnego oglądania filmu czy też mile spędzonego wieczoru :) w poniedziałek mam randewu. tym razem prawdziwe. o ile nie stchórzę, to udam się na kawę z kolegą poznanym tydzień temu w carpe diem II. zobaczymy co to będzie, co to będzie ;) tymczasem spadam do łóżeczka bo już późno, a "rano trzeba wstać, rano to jest..." :) pozdrawiam
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

if anyone asks I'll tell them we both just moved on...

piątek, 18 września 2009 16:32
współlokator ma chyba jakieś trudne dni ostatnio :/ przychodzi z pracy i zamiast jak zawsze usiąść z nami w kuchni, zapalić fajkę, pogadać i i się pośmiać, nawet nie je obiadu, tylko zamyka się w swoim pokoju, włącza głośno muzykę i nie wychodzi aż wszyscy pójdziemy spać. najciekawszy jest jego wybór repertuaru na te samotne wieczory, bo w sumie w ostatni piątek urządziliśmy sobie mały koncert życzeń i na moje specjalne życzenie współlokator puścił "cztery pory roku" vivaldi'ego... i od tamtej pory siedzi i całymi wieczorami słucha skrzypcowych koncertów na cały regulator. nie wiem czy obudziłam w nim melomana, czy przywołałam jakieś przybijające wspomnienia moim gustem muzycznym, ale nie jest dobrze :/

weekend spędzam w domu u rodziców. w sumie niby tydzień samodzielnego mieszkania to dość krótko żeby wracać na weekend do domu, ale zostało mi tu parę rzeczy, które chciałam jeszcze zabrać :)
poza tym chyba chciałam się wyrwać na dzisiaj z mieszkania w krakowie, żeby po prostu nie patrzeć na współlokatora :/ jakoś tak niby nic nas nie łączy, ale sam fakt, że jednak coś tam razem przeżyliśmy i fakt, że "zapomniał" mi powiedzieć, że jednak nie jest tak do końca sam na tym świecie, bo przecież ma u swego boku kobietę, jakoś tak na mnie trochę źle działa :/ poza tym, jest piątek, będzie impreza, alkohol, a więc trunek rozwiązujący języki, a nie chciałabym powiedzieć za dużo, bo później moglibyśmy tego żałować wszyscy po kolei. on, ja, jego dziewczyna i reszta współlokatorów. a po co? a na co?

widziałam się dzisiaj z miśkiem z orange :) miło tak było go wyciągnąć na 10 minut z pracy i pogadać jak za starych dobrych czasów ;) no i piekielnie miło było usłyszeć, że wspominają z anią naturę jako miłe, sympatyczne sąsiadki, które urozmaicały im dzień w pracy swoimi głupimi pomysłami :P

tak poza tym to raczej nie będę za często wracać do czechowic, bo podróż jest tragiczna z krakowa do mojej wioski :/ wyszłam z mieszkania wczoraj o godzinie 11.20 a do domu do rodziców dotarłam dopiero po 17.00 :/  do pokonania miałam niewiele ponad 90km!! masakra!

no nic, na razie będę kończyć, bo właśnie gotuję obiad, ale nie wykluczone, że jeszcze w ten weekend napiszę coś nowego ;)

pozdrawiam :*
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

kraków jeszcze nigdy tak jak dziś, nie miał w sobie takiej siły i może to ten deszcz, może przez tę mgłę, może to mój nastrój ale w każdej twarzy ciągle widzę cię

poniedziałek, 14 września 2009 17:34
no i jestem w krakowie :) wlaściwie to mieszkam tu już od czwartku :) cieszy mnie ta moja nowa niezależność, samodzielne życie i wszystko co się z tym wiąże. niby nie jest idealnie, bo jeszcze nie znalazłam pracy, ale jestem dobrej myśli i wierzę, że niebawem wszystko się ułoży tak jak być powinno :) nie wiem co mam pisać... najchętniej poszłabym spać, bo tej nocy jakoś mi to nie wychodziło, budził mnie każdy szmer :/ może po prostu odpocznę trochę bo dzisiaj miałam ciężki dzień i jak tylko złapię wenę do pisania to tu wrócę ;) pozdrawiam
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

bo Pippi potrafi wszystko...

piątek, 28 sierpnia 2009 18:38
zapomniałam przy ostatnim wpisie dodać, że ścięłam włosy :) z długich po pas zostało mi kilka dłuższych pasemek z przodu a tył mam teraz w prawdziwej wersji mini-mini, czyli do szyi :) dobrze się czuję z takimi włosami i mojemu portfelowi też to odpowiada przy zakupie farby do włosów, bo teraz nie muszę już kupować aż trzech farb, bo wystarczy jedna :) ehhh....

weekend zapowiada się ciekawie, chociaż nie tak jak bym tego chciała. poznam dzisiaj dziewczyne mojego brata, ciekawa jestem co z niej za element ;)

no przecież nie pisałam nic po zeszłotygodniowym koncercie :D ehhh, byłam w ostatnią sobotę na coke live music festival w krakowie :) było... tego się nie da opisac! było więcej niż extra, super i mega :P napisałabym więcej, ale za jakieś 25 minut przyjedzie brat z dziewczyną i obiecałam ugotować coś dobrego na kolację, więc szczególu koncertu i afterparty ukażą się w późniejszym terminie ;)

pozdrawiam :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

odważni nie żyją wiecznie. ostrożnie nie żyją wcale...

środa, 19 sierpnia 2009 18:55
no tak, lipiec się skończył, połowa sierpnia też już dawno za nami a tu pusto... :/
na szczęście nie wszystko stracone, może jeszcze nie zdążyłam wszystkiego zapomnieć, więc postaram się streścić co i jak ;)

z tego co widzę to ostatni post wrzuciłam w marcu, kiedy to pochwaliłam się, że idę na randewu :) no więc o ile dobrze pamiętam to owe randewu zaowocowało miesięcznym związkiem :P krótkim i dość monotonnym, ale zawsze to jakiś związek ;) myślę, że nie ma się tu co rozpisywać na ten temat, było, nie wyszło i się skończyło jakoś tak zaraz po świętach w kwietniu... bo wielkanoc wypadła w kwietniu, prawda?? :)
po zakończeniu "wielkiej miłości" z jimmy'm moje życie towarzyskie podupadło. w sumie to prawie, że umarło śmiercią naturalną, gdyż nasi znajomi postanowili nas od siebie odseparować i nie dopuścić do naszego kolejnego spotkania. z takiego powodu przestali mi mowic, ze wychodza na piwo... wiec oni wychodzili i siedzieli gdzieś na mieście a ja siedziałam w domu i oglądałam filmy (o których chętnie coś opowiem, ale to później). na początku miałam do wszystkich żal, że mieszają się w moje sprawy, ale z czasem przestało mi to przeszkadzać i równie szybko przestało mi brakować ich towarzystwa. teraz jak się już zdarzy, że się gdzieś spotkamy w barze to szczerze mówiąc nie wiem o czym mogę z nimi rozmawiać... no cóż!
kwiecień, maj i czerwiec spędziłam na błogim nicnierobieniu :) nie licząc tego, że chodziłam normalnie do pracy.
w lipcu wybrałam się do krakowa na jeden weekend, żeby trochę odpocząć i oderwać się od szarej rzeczywistości małego miasteczka. przyjechaliśmy z bratem do jego kumpla ze studiów na mieszkanie, gdzie poznałam współlokatora ziomusia(ziomuś to kumpel brata ze studiów). współlokator od razu wpadł mi w oko, przyznam się bez bicia ;) posiedzieliśmy trochę w mieszkaniu, wypiliśmy kilka drinków i pojechaliśmy autobusem na kazimierz do omerty na piwko :) lokal pierwsza klasa, piwo jeszcze lepsze :D wróciliśmy ok 02.00 w nocy oczywiście, a w drodze powrotnej miałam okazję troche pogadać ze współlokatorem, który się okazał bardzo wesołym i sympatycznym kompanem ;) w mieszkaniu zanim poszliśmy spać zdążyliśmy jeszcze obejrzeć jedną walkę bokserską w tv, kilka teledysków na vivie, wypalić kilka fajek, opowiedzieć coś o sobie... acha, zapomniałam dodać, że mój brat i ziomuś zaraz po powrocie do domu poszli spać :D więc byliśmy sami we dwoje ;) no i w sumie ani się zorientowałam a już była 06.00 rano a ja przysypiałam na fotelu u współlokatora w pokoju :) z troski o mój kręgosłup, zaproponował, że mogę spać z nim w łóżku (mimo iż miałam przygotowaną osobną sypialnię :P) rano obudził mnie ziomuś ciągnący mnie za nogawkę spodni i mówiący, że za pół godzinki musimy być na rynku głównym bo się umówili już z jakimś kumplem. tak więc zerwałam się z łóżka, pobiegłam do łazienki, doprowadziłam się do porządku i ruszyliśmy w miasto po raz kolejny :) poźniej w sumie niewiele się działo bo pół dnia odsypiałam nocną rozmowę, a nie pamiętam co mi się śniło, więc nie ma o czym pisać :)
ten weekend miał jednak bardzo duży wpływ na to co się ze mną dzieje teraz... :)
otóż, ziomuś podrzucił mi pomysł żebym się przeprowadziła do krakowa! pomysł podłapałam od razu i bardzo mi się podoba po dziś dzień. w czechowicach nic mnie tak naprawdę nie trzyma, pracę mam marną, dzieci, męża ani faceta nawet nie mam, a rodzice są świadomi, że wiecznie z nimi mieszkać nie będę. zainspirowana zaczęłam szukać pracy w krakowie, na początku tak "lajtowo", niezobowiązująco, ale szukałam, teraz mam motywację bo napisałam właśnie wypowiedzenie aktualnej umowy i jestem umówiona z szefen na rozmowę w tym tygodniu, biedaczek nawet nie wie jaki skarb mu ucieka :P
skoro dotarłam już do dziejów najnowszych to planuję się wybrać w najbliższy weekend do krakowa na coke live music festival :) nie dam niestety rady zaliczyć wszystkich trzech dni i w grę wchodzi jedynie sobota, a szkoda bo we czwartek zagrają the killers a w piątek wystąpi 50cent! to na nich mi najbardziej zależało, ale dopóki pracuję w czechowicach to nie mam możliwości pojawienia się na imprezię w tych dniach. w sobotę za to będzie shaggy i nas, więc też poszaleję :) może nawet jak jeszcze będę miała siły to po powrocie do domu wybiorę się na koncert myslovitza do pszczyny :D
ehhh, chyba już kończę bo się rozpisałam trochę za bardzo :P
mam nadzieję, że ten prawie półroczny przestój był pierwszym i ostatnim takim wybrykiem na tym bloogu ;)

pozdrawiam
ps. mam nadzieję gosiu, że zaglądasz tu jeszcze ;)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

just another day

piątek, 20 marca 2009 18:56
ufffff... przejadłam się :P dawno nie zjadłam na obiad tyle co dzisiaj :)

mamy piątek, to znak, ze w tym tygodniu zostały mi jeszcze tylko 4 godziny pracy i będzie weekend :D w sumie na dobrą sprawę to zazwyczaj weekend zaczynamy całą paczką w piątkowy wieczór, idąc na piwko :) na dzisiaj sie nie umawialiśmy bo jutro większość z nas idzie do pracy, więc nie opłaca się wychodzić z domu tylko na jedno piwo :P za to umówiłam się dzisiaj na małe randewu (wiem, że nie tak się to pisze) i zobaczymy czy to będzie randewu czy kumpelskie wyjście ;)

nie będę się nawet rozpisywać bo muszę się doprowadzić trochę do porządku żeby się jakoś prezentować, czasu coraz mniej a ja jestem mało punktualna :/

udanego weekendu życzę :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

"Jeżeli wierzyć lekarzom, nic nie jest zdrowe. Jeżeli wierzyć teologom, nic nie jest niewinne. Jeżeli wierzyć żołnierzom, nic nie jest bezpieczne."

wtorek, 03 marca 2009 18:45
zaczął się kolejny tydzień. trochę ciężko bo w niedzielę i poniedziałek nie mogłam się ruszać ze względu na moje masakryczne zakwasy, ale dzisiaj jest już dobrze, ból prawie, że minął ;) zakwasy miałam po sobotniej wyprawie na deskę. pierwszy raz w życiu! przyznam, że ciekawa dyscyplina sportu. wymaga jednak dobrej kondycji, do której dużo mi brakuje :P przy moim obecnym trybie życia i zerowej aktywności ruchowej to cud, że jeszcze żyję po kilku godzinach prób zawładnięcia nad deską :)

wczoraj usłyszałam w radiu, że mamy już przedwiośnie, a od przedwiośnia do wiosny już niedaleko :) nie mogę się już doczekać ;)

w piątek obejrzałam świetny film pt. "griffin & phoenix", polecam każdemu, kto lubi dobry humor z nutką dramatu. takie dość nietypowe połączenie jak dla mnie, ale napewno jeszcze kiedyś chętnie obejrzę ten film jeszcze raz.

teraz uciekam bo planuję jeszcze zagrać w geo challenge i może uda mi się pochłonąć kolejny dobry film, muszę tylko przejrzeć czy mam jakiś w domu ;)

pozdrawiam
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

jakby coś - to nic

poniedziałek, 23 lutego 2009 23:08
poniedziałek po ostatkach,
ostatni poniedziałek karnawału,
dzień przed śledziowym wtorkiem
i dwa przed środą popielcową,
właśnie ten dzień się już prawie skończył.

piszę bo tak naprawdę to chciałam się pochwalić minionym weekende, a że nie mam za bardzo komu o tym opowiedzieć to chciałam to chociaż napisać.
sobotę miałam wolną, więc pojechałam z rana do żywca żeby załatwić kilka spraw, do domu wróciłam popołudniu, zjadłam obiad i wybrałam się na imprezkę urodzinową mojej gwiazdeczki. aż mi się nie chce wierzyć, że skończyła już 4 latka :) obiecuję sobie już od jakiegoś czasu, że wrzucę tu kilka jej aktualnych zdjęć bo duma mnie rozpiera kiedy na nią patrzę i chciałabym ją wszystkim pokazać :) posiedziałam, więc troszkę u czteroletniej gwiazdy i wróciłam do domu żeby się wybrać z czaczim, luką i gregorym do klimatu na większą imprezę. spotkałam praktycznie zaraz po wejściu dawnego znajomego, nazwijmy go archie. byłam zaskoczona i to bardzo bo to on do mnie podszedł i zagadał, znaczy się nie zagadał tylko się przywitał i to na tyle serdecznie, że jego dziewczyna mogłaby mi przyłożyć :P generalnie nie działo się nic wielkiego, pogadaliśmy chwileczkę, nic więcej, ale taka krótka rozmowa wystarczyła żebym przypomniała sobie liceum, wakacje w istebnej pod namiotami, piosenkę piaska, herbatę i moją walkę ze wszystkimi palaczami papierosów w okolicy :D ehhh, jakie było moje zaskoczenie, kiedy archie mi przypomniał, że kiedyś był u mnie w domu, że pod namiotami ułożył dla mnie bukiet z polnych kwiatów i jak słuchałam z nim "imię deszczu" piaska :) tak jakoś mi się miło zrobiło, że ktoś mnie jeszcze pamięta. szkoda, że on mnie nie pamięta z takich samych powodów, z jakich ja pamiętam jego, ale to nic :P

w sumie to nie mam się czym chwalić z tym weekendem, no bo co takiego ciekawego w tym, że spotkałam kumpla sprzed lat, że wróciłam do domu rano ale za to trzeźwa? hmmm, wiedziałam, że jak napiszę chociaż kilka słów o sobocie to ochłonę i wyjdzie mi to na dobre ;) pewnie nie wiele z tego wpisu dla was ma sens, ale dla mnie ma i to sporo :)

jakby coś - to nic
pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

I forgot to say that loud how beautiful you really are to me

sobota, 07 lutego 2009 17:49
wymarzony weekend trwa ;) wczoraj piwko ze znajomymi a dzisiaj skoro miałam wolne w pracy to mogłam sobie troszkę dłużej pospać, później uruchomiłam mojego porszaka pom dość długiej przerwie, więc nie leniuchowałam tak bardzo ;) zdążyłam jeszcze posprzątać w domu i pobić ze trzy razy mój rekord w geo challenge :D wieczór mam zamiar spędzić w domu oglądając film bo wyjść tak czy inaczej nie mogę z dwóch powodów: właśnie farbuję włosy, co wyklucza mnie z życia towarzyskiego na dobę i jestem dzisiaj szoferem rodziców, których odwiozłam na imprezę i muszę ich jeszcze przywieźć.

nie rozpiszę sie dzisiaj bo non stop kapie mi farba z włosów, więc musze uważać żeby nie pofarbować całego domu ;)

buźka :*
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

chcesz rozśmieszyć Boga to opowiedz mu o swoich planach

piątek, 30 stycznia 2009 22:15
opuściłam się w pisaniu, wiem ;)

podzielę się zatem moimi nowościami :P
a więc edukację zakończyłam na etapie niewiadomym.
jestem bardzo niezdecydowana jeśli chodzi o moją przyszłość, nie wiem czy wybrać życie w "pięknych" czechowicach czy jednak podbijać wielki świat daleko stąd... hmmm ;)
suzie mnie opuściła na rzecz michaszka, swojego ukochanego mężczyzny.
w pracy układa mi się dobrze, zdarzają się spięcia ale myślę, że to nieuniknione jeśli w jednym miejscu pracują same kobiety ;)
męża nie mam. nawet kandydata nie widzę na horyzoncie. więcej na ten temat nie napiszę :P
za to dorobiłam się drugiego tatuażu :D to mnie bardzo cieszy bo w sumie to jedyna rzecz, którą zrobiłam w tym roku i jej nie żałuję ;)
od nowego roku mam ochotę zrobić coś szalonego, coś co zmieni moje życie, coś co zapamiętam do końca swoich dni... macie jakieś pomysły?? tylko z głową proszę :P

chciałabym żeby już była wiosna :/ mam dość tej marnej wersji zimy,  z deszczem zamiast śniegu i aurą typowo jesienną, dzięki której mam ochotę skoczyć z mostu niekoniecznie na bungee... marzy mi się w tej chwili gorące słońce, plaża i drink ;) jeśli to za wiele to zadowolę się brakiem deszczu i śniegu oraz temperaturą powietrza w granicach 18-20 stopni ;)
 będę powoli kończyć pisanie bo jestem na etapie czytania książek przed snem a jutro jeszcze muszę wstać do pracy, więc nie mogę czytać do oporu czyli do rana :)

dzięki za komentarze Gosiu i pozdrawiam :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

You said you would love me until you die and as far as I know you're still alive...

wtorek, 04 listopada 2008 20:19
...
tytułu do nikogo nie kieruję, chyba, że do samej siebie. wszystko robię źle ostatnimi czasy :/ szkołę zawaliłam, dla chłopaka jestem niedobra i ciągle mi mówi, że jestem niemiła i oschła i że wytrzymać ze mną nie może, kasy nie mam, jestem ciągle zmęczona i ciągle rozdrażniona... co to ma być?? masakra jakaś :/

od wczoraj jestem w separacji z moim tzw. mężem. nie wiem kto tu komu bardziej działa na nerwy, ale z całą pewnością po mnie bardziej widać to niezadowolenie :/ ehhh...

nawet pisać mi się chce i nie chce jednocześnie. więc może lepiej nie będę nic produkować bo pewnie nawt sama nie zrozumiem tego co napiszę, więc po co się męczyć, z resztą, czyta mnie w ogóle ktoś??
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

coś jakby...

niedziela, 26 października 2008 15:44
ogarnia mnie niepokój :/ tak jakoś się wszystko pomieszało, pogmatwało i nawet nie mam ochoty nic naprawiać ani prostować.

w pracy jest nieźle, po ostatniej inwentaryzacji okazało się, że nie mamy dużych strat, więc liczymy, że dostaniemy ładną premię za nasze zacne zasługi.

w szkole... w szkole to ja nie wiem jak to będzie i czy w ogóle będzie bo chcąc wszystko zapiąć na ostatni guzik musiałabym poprosić szefa o miesiąc nurlopu bezpłatnego i przenieść się w okolice żywca żeby móc być w szkole codziennie i załatwić wszystkie zaległe sprawy... ale tak się nie da :( coraz częściej się zastanawiam co ja robię na tych studiach. po co mi one do szczęścia, magistra i tak nie zrobię a licencjat ze szkoły której albo nikt nie zna albo nikt nie szanuje jest nic nie wart. to chyba jedynie strata czasu i dużych pieniędzy :/

w życiu praywatnym układa mi się raz lepiej, raz gorzej. czasami jest mi dobrze, ale jednak częściej mam ochotę usiąść i popłakać tak po prostu, ze smutku i z tęsknoty...

z tęsknoty za starymi dobrymi czasami, kiedy wszystko było proste i piękne. mam na myśli oczywiście zeszłoroczne wakacje i kalifornijski luz :) bardzo za tym tęsknię i pamiętam też te gorsze i całkiem złe dni za oceanem, ale nie żałuję niczego co mnie tam spotkało i bardzo chcę tam wrócić. a jeśli nie uda mi się wrócić do kalifornii ani w ogóle do stanów to pojadę gdziekolwiek, byle wyjechać na jakiś czas. może akurat spotkam kogoś dla kogo nie będę GTS, ani pustą lalą ;)

a teraz kończę bo jest niedzielne popołudnie, ja jeszcze nie nawiedziłam kościoła, a na wieczór mam już plany, więc pora się zbierać :)

pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

supergirl :)

środa, 17 września 2008 1:01
daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawno tu nie zaglądałam :P jakoś weny ostatnio brak :/
tym razem jednak nie napiszę, że nic się nie zmieniło bo byłoby to kłamstwem.

a więc... zacznijmy od spraw sercowych :) z adamem już nie jestem z przyczyn osobistych :P trudno w sumie nawet tak w skrócie opisać dlaczego. może to nie było to, a może nie mam cierpliwości do facetów, a może... nie wiem :P w każdym bądź razie nie jestem z adamem. miejsce adama powoli zaczyna zastępować ktoś inny. ktoś kto mnie nie wypytuje gdzie i z kim jestem, ktoś kto przy każdym spotkaniu nie mówi mi jakie życie jest okropne i że najlepiej to poprostu rzucić się z mostu...

w sprawach zawodowych zmian nie zauważyłam :) pracuję tam gdzie pracowałam, awansu żadnego nie dostałam, czyli generalnie bez zmian ;)

w szkole jak to w szkole, wzloty i upadki :/ mam trochę kłopotów, ale na nie zasłużyłam i sama się z nich wyratuję ;)  kampania wrześniowa mnie pochłania, ale to tylko szczegół ;) ale najważniejsze to wierzyć we własne siły :)

dobrze jest :) i oby tak dalej :)

pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

zamknięte z powodu, że nieczynne :P

poniedziałek, 16 czerwca 2008 21:14
kolejny tydzień za nami. jakoś tak za szybko mija ten czas :/

suzie dostała pracę w videoworld. na razie się przyzwyczaja i uczy ale wszystko idzie w dobrą stronę ;)u mnie w pracy bywa teraz różnie. częściej się między sobą kłócimy, ale zawsze uda się nam jakoś dogadać ;) co do kłótni... wczoraj przeżyłamgiga-sprzeczkę z moim ukochanym. generalnie poszło o to, że on jest leniwy a ja zaborcza i nie potrafię go zrozumieć :/ na szczęście po kilku godzinach udało nam się jakoś sprostować cała sytuację ;)

nie napiszę dzisiaj już więcej, bo robi się ciemno, trwa mecz polska-chorwacja a ja jadę do suzie oddać dvd i przy okazji zaczerpnąć świeżego powietrza ;)

pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

I'm gonna trade this life for fortune and fame... I'd even cut my hair and change my name... I wanna be a rockstar!

środa, 11 czerwca 2008 20:02
heh :) jakoś tak letnio-wiosennie dzisiaj jest :) pomimo tego, że nie mogę wejść na gg z przyczyn technicznych, ale też dzięki temu piszę teraz na bloogu ;)

ostatnio coś nic mi się nie chce. jedyne na co mam ochotę to słodkie lenistwo na plaży przy pięknej pogodzie :) o tym właśnie marzę :)

mam też inne marzenia, ale są tak odległe, że nic chyba nie zdziałam :/ chciałabym znowu coś przeżyć, gdzieś pojechać, poznać nowych ludzi, zaszaleć, nauczyć się czegoś nowego, zrobić coś dobrego... I wanna be a rockstar ;) stąd tytuł wpisu :)

w pracy bywa różnie. zazwyczaj nie za dobrze. tak to jest jak w jednym miejscu pracuje 5 dziewczyn :/ gabi nas zostawia i jedzie z marcinem do anglii, więc nasza pół-etatowa ala, wskoczy na pełny wymiar a wtedy będzie ciężko, bo z tą kobietą trudno mi wytrzymać 20 godzin tygodniowo, a co dopiero 40??? ehhh, mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle i że albo współpraca się jakoś ułoży, albo w szybkim czasie znajdę dobrą pracę :P

nie mam jakiejś szczególnej weny, więc spadam obejrzeć kolejny odcinek CSI: las vegas, od którego się uzależniłam prawie tak bardzo jak od prison break ;)


trzymajcie się miśki :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

kompletna pustka...

środa, 07 maja 2008 22:55
kompletna pustka panuje w mojej głowie, kiedy przychodzi mi pisać coś na bloogu :/ w moim życiu ciągle się coś dzieje, ale nie potrafię usiąść wieczorem i napisać parę zdań na ten temat, po prostu wszystko mi umyka. dodatkowo też nie piszę w ciągu dnia bo już nie siedzę w biurze po kilka godzin i nie mam czasu do południa szperać w necie tak jak to robiłam. niestety :(
tak sobie ostatnio późnymi wieczorami siedzę w swoim pokoju i myślę o wszystkim po kolei. doszłam już do kilku wniosków, którymi się podzielę. jednym z nich jest moje roztrzepanie. ostatnio nie kończę tego co zaczynam, czyli zostaje mi masa nie zakończonych spraw takich jak np. sesja na studiach(co mi już powoli nie daje spać po nocach), dręczy mnie też fakt, że obiecywałam dziewczynom z tahoe, ze się jeszcze napewno przed wylotem sylwii spotkamy w krakowie, a tu lipa, bo nie mam nawet czasu żeby się tam wybrać :/ trzecia sprawa to wakacje. a raczej ich brak. chorwacja oddala się wielkimi krokami, gdyż sypie się ekipa :/ chcieliśmy jechać jedną wielką (8-osobową) paczką a zostało nas zaledwie pięcioro(licząc sławka, który strzela fochami dookoła) poza tym muszę się zacząć rozglądać za nową pracą, gdyż mój byt w naturze jest bardzo niepewny :/ tak więc się porobiło...
pochwalę się tylko tym, że coraz mniej tęsknię za tahoe :P już coraz mniej myślę o ostatnich wakacjach, przypominają mi się tylko, kiedy poczuję zapach wody toaletowej, której tam używałam lub balsamu do ciała :) tak poza tym to już nic się z tamtym okresem dla mnie nie wiąże ;)
a jeżeli już jestem przy okresie... to mam go nadal, więc uspokoję tu zatroskanych czytelnieków i powiem jasno: nie jestem w ciąży :P
tym jakże optymistycznym akcentem kończę moją nadzwyczajnie długą notatkę ;)
pozdrawiam :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

wczesne senne wiosenne słońce :)

wtorek, 01 kwietnia 2008 21:53
robi sie nam taka piekna wiosna, ze az nie moge sie powstrzymac i napisze tu kilka slow ;)
generalnie taka aura dobrze na mnie dziala, jestem jakas usmiechnieta, nie lapie zlego humoru, jedynie od czasu do czasu zlapie bol gardla albo katar :P i tak jest w tej chwili :/ jestem troche chora i niestety nie moge nawet wziasc L-4 bo nie mam takiej mozliwosci poki co, ale sie nie poddaje i zarabiam ciezkie pieniadze na wakacje w chorwacji i na suknie slubna :P
a teraz koncze bo musze jeszcze napisac maila do briana i powiadomic go, ze w tym roku nie przyjade do tahoe :/ troche mi to zajmie czasu i nerwow, wiec pozniej pewnie obejrze jakis film dla odprezenia... moze "pila IV"?? :P

pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

z dedykacją dla...

środa, 26 marca 2008 22:03
suzie mnie zmotywowala do napisania tutaj kilku slow, wiec kazde slowo dedykuje wlasnie jej :D
nie bedzie dlugo bo wlasnie prowadze 3 rozmowy na gg i jednoczesnie pije szampana, wiec moj poziom koncentracji jest zbyt niski aby sie rozpisywac :P

najwazniejsze jest to abym przekazala wszystkim iz moja noc poslubna po nie moim slubie (:P) byla nad wyraz udana :) wszystko bylo poczwornie piekniejsze i cudowniejsze :P (masz suzie to czego chcialas:P)

a tak poza tym to planujemy zmontowac wakacyjna ekipe na wypad na krk w chorwacji :) planujemy spedzic tak szalony tydzien w drugiej polowie lipca, czyli w kwiecie sezonu, wiec pogoda bedzie piekna, alkohol zmrozony a my mlodzi i szaleni :) mam nadzieje, ze wszystko sie uda i bedzie gites bo taka wycieczka wszystkim nam sie bardzo przyda :)

na tym zakoncze bo nie moge sie rozmnozyc aby robic kilka rzeczy na raz, wiec pozdrawiam wszystkich goraco i po chorwacku :P
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

I'll never be your perfect girl...

sobota, 01 marca 2008 16:37
oj, musiało dużo czasu upłynąć żebym tu zajrzała :P jakoś tak zawsze mi coś umykało przy pracy z komputerem i praktycznie zawsze to był mój bloog. no ale nie będę się tłumaczyć bo nie ma z czego :P
od ostatniego wpisu chyba nic się nie zmieniło w moim życiu, na tyle, żeby się szczególnie rozpisywać... dalej jestem z moim ukochanym A., sesja zaliczona(nie biorąc pod uwagę kilku brakujących wpisów), w pracy też sobie jakoś radzę ;) generalnie jest nieźle :)
zaczęłam ostatnio znowu namiętnie słuchać p!nk i z tej okazji dzielę się z wami tekstem jednej z jej lepszych piosenek ;)

pozdrawiam

Dear Mr. President,
Come take a walk with me.
Let's pretend we're just two people and
You're not better than me.
I'd like to ask you some questions if we can speak honestly.

What do you feel when you see all the homeless on the street?
Who do you pray for at night before you go to sleep?
What do you feel when you look in the mirror?
Are you proud?

How do you sleep while the rest of us cry?
How do you dream when a mother has no chance to say goodbye?
How do you walk with your head held high?
Can you even look me in the eye
And tell me why?

Dear Mr. President,
Were you a lonely boy?
Are you a lonely boy?
Are you a lonely boy?
How can you say
No child is left behind?
We're not dumb and we're not blind.
They're all sitting in your cells
While you pave the road to hell.

What kind of father would take his own daughter's rights away?
And what kind of father might hate his own daughter if she were gay?
I can only imagine what the first lady has to say
You've come a long way from whiskey and cocaine.

How do you sleep while the rest of us cry?
How do you dream when a mother has no chance to say goodbye?
How do you walk with your head held high?
Can you even look me in the eye?

Let me tell you 'bout hard work
Minimum wage with a baby on the way
Let me tell you 'bout hard work
Rebuilding your house after the bombs took them away
Let me tell you 'bout hard work
Building a bed out of a cardboard box
Let me tell you 'bout hard work
Hard work
Hard work
You don't know nothing 'bout hard work
Hard work
Hard work
Oh

How do you sleep at night?
How do you walk with your head held high?
Dear Mr. President,
You'd never take a walk with me.
Would you?
P!nk "dear mr president"


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

aż strach się bać :P

poniedziałek, 28 stycznia 2008 21:01
dawno mnie tu nie było :/ jakoś tak facebook.com i nasza-klasa.pl mnie pochłonęły, że ciężko znaleźć chwilę żeby napisać co się dzieje.
a trochę się dzieje. zakochałam się na nowo. tym razem nie w żadnym meksyku, żadnym amerykaninie ani tymbardziej w turku.
poza tym dostałam ofertę pracy w tahoe jako supervisor, a to oznacza większą kasę, lepszą pracę i lepsze cv... ale oznacza to również poważne kłopoty na studiach bo musiałabym dość wcześnie wyjechać i późno wrócić no i rozłąkę z  moim kochanym adasiem, a tego nie chcemy :)
póki co od początku miesiąca pracuję w drogerii, ale o tym chyba już pisałam ;) jest fajnie i to się liczy ;)

pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

marzyć oznacza pragnąć gwiazdki z nieba, działać - to wiedzieć której...

wtorek, 01 stycznia 2008 19:28
I heard he sang a lullaby
I heard he sang it from his heart
When I found out thought I would die
Because that lullaby was mine

I heard he sealed it with a kiss
He gently kissed her cherry lips
I found that so hard to believe
Because his kiss belonged to me

How could an angel break my heart
Why didnt he catch my falling star
I wish I didnt wish so hard
Maybe I wished our love apart
How could an angel break my heart

I heard here face was white as rain
Soft as a rose that blooms in may
He keeps her picture in a frame
And when he sleeps he calls her name

I wonder if she makes him smile
The way he used to smile at me
I hope she doesnt make him laugh
Because his laugh belongs to me

Oh my soul is dying, its crying
Im trying to understand
Please help me
"how could an angel break my heart"
toni braxton

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

mój jest ten kawałek podłogi!!

wtorek, 01 stycznia 2008 11:38
no i po imprezie :) sylwestra spędziłam w domu, w rodzinnym towarzystwie, może się to wydawać nudne i dziwne jak na 21-letnią dziewoję (hahaha!) ale przy mojej rodzince nuda jest wprost niemożliwa ;) nie mówię, że nie wolałabym spędzić tej nocy ze znajomymi, ale było fajnie. wymyśliliśmy z bratem, że wprowadzimy amerykański akcent do całego wydarzenia i będziemy pili "long island'y". wybraliśmy tego drinka ze względu na to, że w kasynie czy na imprezach w klubie zazwyczaj to się piło. co prawda większą ochotę miałam na "adios mother fucker" ale nikomu się nie chciało pomykać do monopol9owego po curacao :P

po północy, po fajerwerkach i po tym jak (wujek) mirek wrzucił mnie do zaspy śnieżnej przed moim domem i zasypał śniegiem wróciliśmy do domu na dalszy ciąg imprezy. niestety nie trwało to długo bo większość z nas ma już małe dzieci i albo maluchy chciały iść do domu, albo ich rodzice byli już wyczerpani ;) pomyłam wszystkie szklanki i talerze, resztę zostawiłam na dzisiaj. szybko się wykąpałam, zapaliłam jeszcze, zadzwoniła sylwia z gośką, ale niestety mam kiepski zasięg w domu i nas rozłączyło :(

wstałam ok. 10.00, zeszłam na dół i powiedziałam rodzicom "dobry wieczór" i uznali, że jeszcze nie wytrzeźwiałam :P hahaha

mam nadzieję, że bawiliście się przynajmniej tak dobrze jak ja :)

pozdrawiam i życzę wszystkim "wymęczonym"
 skutecznej walki z kacem ;)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

HAPPY NEW YEAR!!

poniedziałek, 31 grudnia 2007 18:26
z całego serca chciałabym życzyć wszystkim
udanej imprezy sylwestrowej oraz szczęśliwego nowego roku ;)
oby był udany jak jeszcze żaden do tej pory ;)



pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

insured by mafia, you hit me - we hit you

czwartek, 27 grudnia 2007 11:07
święta, święta i nareszcie po świętach :) dzisiaj w pracy, jutro znowu, ale za to wieczorem mam spotkanie klasowe z liceum :) mam nadzieję, że 3d się spisze i przyjdzie dużo ludzi :) muszę jeszcze w związku z tym zorganizować kilka spraw ale jakoś sobie poradzę ;)

pozdrawiam
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

są chwile, gdy wolałabym martwym widzieć cię...

piątek, 21 grudnia 2007 8:43
nie życzę tu nikomu źle :) kto zna teksty HEYa to powinien skojarzyć, że chodzi o piosenkę "zazdrość" ;) kiedyś zaraziła mnie nią suzie, jak większością piosenek :P a teraz ta "zazdrość" do mnie wraca. nie da się ukryć, że jestem zazdrosna o swojego księcia ;)

z trochę innej beczki: dzisiaj spotkam się z marzeną z tahoe :D tak serio to mieszka w tychach, ale poznałyśmy się w tahoe i generalnie połowa ludzi tam poznanych to ludzie z tahoe :P z wyjątkiem dziewczyn o imieniu gosia, gdyż w moim najbliższym otoczeniu były 3 gosie, więc jedna to była "mała gosia", druga "duża gosia" albo "gosia doughnut" a trzecia gosia to była "gosia de skajper" :P

Są chwile
Gdy wolałabym martwym widzieć Cię
Nie musiałabym
Się Tobą dzielić nie nie
Gdybym mogła schowałabym
Twoje oczy w mojej kieszeni
Żebyś nie mógł oglądać tych
Które są dla nas zagrożeniem
Do pracy
Nie mogę puścić Cię nie nie
Tam tyle kobiet
Każda w myślach gwałci Cię
Złotą klatkę sprawię Ci
Będę karmić owocami
A do nogi przymocuję
Złotą kulę z diamentami
"zazdrość" hey

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

stopień głupoty twojego postępowania jest wprost proporcjonalny do liczby przyglądających ci się osób

piątek, 14 grudnia 2007 8:13


...BUT...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

kilka pytań do olczi, czyli zaczerpnięte z innego blooga :P

wtorek, 11 grudnia 2007 9:42
1. Imię - olczi
2. Kolor włosów - żebym ja wiedziała jaki to kolor :/
3. Kolor oczu - zielone
4. Obecny wzrost - 162
5. Okulary / Szkła kontaktowwe - przydałyby się :(
6. Znak Zodiaku - skorpion
7. Wiek - oczko :)
8. Rodzeństwo - 2 braci
9. Wiek rodzeństwa - 14 i 24
10. Miejsce zamieszkania - czechowice-dziedzice
11. Tatuaże / Piercing - :))))))
12. Najlepsza przyjaciółka / przyjaciel - nie chcę nikogo faworyzować :P
13. Chłopak / Dziewczyna - mam obecnie 5 chłopaków i 2 dziewczyny :P
14. Rodzaj pocałunku - ??
15. Hobby - słodkie lenistwo :)
16. Jesteś w centrum uwagi, czy podpierasz ściany? - zależy gdzie i kiedy
17. Jakim rodzajem samochodu jeździsz? - porsche...
18. Jesteś punktualna czy często się spóźniasz? - dziwię się, że jeszcze nikt mi nie kupił zegarka :D
19. Masz pracę? - tak
20. Czy lubisz byc pośród ludzi? - mhm
21. Czy kiedykolwiek kochałaś kogoś, u kogo nie miałaś szans? - "kochałam" to chyba za dużo powiedziane :P
22. Czy płakałaś przez kogoś z płci przeciwnej? - lajf is brutal
23. Czy jesteś teraz samotna? - chyba nieee
24. Czy kiedykolwiek bałaś się, że nie weźmiesz ślubu? - nie śpię po nocach z tego powodu :P 25. Czy chcesz wziąć ślub? - kiedyś pewnie tak:)
26. Czy chcesz mieć dzieci? - tak
27. Pokój - mały i zagracony, ale i tak kocham mój azyl ;)
28. Rodzaj muzyki - nie mam ulubionego
29. Piosenka - coma: leszek żukowski, 50cent: in da club, lifehouse: blind, sugababes: too lost in you
30. Wspomnienie - pierwszy raz jak płakałam ze szczęścia... a raczej z miłości :)
31. Dzień tygodnia - nie lubię poniedziałków
32. Kolor - wszystko tylko nie różowy :/
33. Perfumy lub woda kolońska - laura by laura biagotti oraz infinite pleasure by just a girl
34. Kwiat - konwalie i wszystkie polne chwasty :P
35. Miesiąc - listopad
36. Gazeta - ostatnio czytuję tylko katalogi avonu :(

Czy robiłaś to w ciągu 48 godzin:
37. Płakałaś - nie
38. Kupiłeś coś - tak
39. Źle się czułeś (fizycznie) - nie
40. Śpiewałeś - taaaak:)
41. Powiedziałeś "Kocham Cię" - nie-e
42. Chciałeś komuś powiedzieć, że go kochasz, ale nie zrobiłeś tego? - hmmm
43. Poznałeś kogoś nowego - tak :)
44. Ruszałeś się - nooo nie wcale:P
45. Miałeś poważną rozmowę - nie
46. Piłeś / Paliłeś - ależ skąd :P
47. Przytuliłeś kogoś - tak:)
48. Pocałowałeś kogoś - tak:)
49. Kłóciłeś się z rodzicami - nie
50. Marzyłeś o osobie, z którą nie możesz byc? - nie przypominam sobie :)

W przyszłości :
51. Co będziesz robić w przyszłości? - będę szczęśliwa
52. Gdzie będziesz żył ? - nad jeziorem tahoe ;)
53. Czy chcesz mieć dzieci? - już mam małą gromadkę :P
54. Jeżeli tak, to ile ? - 2
55. Jak byś je nazwał? - to się dopiero zobaczy

To czy to :
66. Coca Cola / Pepsi - pepsi
57. Długopis / Ołówek - ołówek
58. Wanilia / Czekolada - cxzekolada
59. Przytulanie / Pocałunek - oba:)
60. Światło włączone / wyłączone - zależy od towarzystwa :D
61. Ciemny / Jasny - ciemny:P
62. Róża / Lilia - lilia
63. McDonald's / Burger King - burger
64. Sandały / Buty - szpilki :P
65. CD / Kaseta - CD
66. Skittles / M&M's - skittles
67. Bogaty&Nieszczęsliwy / Biedny&Szczęśliwy - hmmm...

Ulubione :
68. Jedzenie - prawdziwa włoska pizza :)
69. Zespół - poczytajcie ulubione piosenki to będziecie wiedziec :P
70. Film - "the notebook", "the green mile", "save the last dance", "tylko mnie kochaj" and many many more ;)
71. Program TV - ...
72. Napój - wszystkie alkohole :P
73. Temat do rozmowy - sssssssssex :D
74. Nauczyciel - ??
75. Rodzaj sklepu - ross
76. Stacja Radiowa - polskastacja.pl - we dwoje
77. Książka - "dolores claiborne", "cień ojca"
78. Święto - nie lubię świąt... żadnych
79. Sport - skoki narciarskie, hokej na lodzie i siatkówka
80. Fast Food - jack in the box :) mniam...
81. Kolor do ubrania - raczej czarny
82. Liczba - 2,9,11,13,21, 98 i 1000000500100900 :P
83. Smak lodów - bakaliowe od malika ;)

Czy kiedykolwiek :
84. Farbowałaś włosy - robię to nałogowo :P
85. Wdałaś się w bójkę - nie
86. Zostałaś w domu w sobotę - nie raz
87. Miałaś problemy z policją - zdarzało się :P
88. Okradłaś kogoś - nie mam doświadczenia w tej branży
89. Złamałaś kośc - nie;)
90. Zasnęłaś na lekcji - w gimnazjum na historii:)
91. Poszedłeś do więzienia - nie, ale znam kogoś kto był :>
92. Byłaś w szpitalu - tak, jako odwiedzająca
93. Pocałowałeś kogoś tej samej płci? - zależy o jakie całowanie chodzi :P nie, nie przypominam sobie
94. Zgubiłeś się na wakacjach? - dwa razy we włoszech , mając 5 lat
95. Miałeś samochód? - mam nadal :)
96. Pragnęłaś byc starsza / młodsza? - dużo bym dała żeby znowu mieć 5 lat :)
97. Paliłaś? - ale co??
98. Piłaś - yes...
99. Uważałaś, że jesteś atrakcyjna? - hehhe jasne:P
100. Uważałaś, że jesteś fajna? - jestem najcudowniejsza :D

101. Co robiłaś wczoraj? - byłam na piwie z suzie, orzechem, mitią, łukaszem i michałem
102. Co robiłaś dzisiaj? - od rana siedzę w pracy :D
103. Co będziesz robic jutro? - idę do optyka
104. Co robisz w tym tygodniu? - nie mam tak daleko sięgających planów na życie
105. Co robiłaś w zeszłym tygodniu? - pisałam o turystyce w kalifornii
106. Co zrobisz jak to się skończy? - zajmę się czymś pożytecznym :P

Rzeczy, które robiłaś ostatnio :
107. Rzecz, którą jadłaś - pomidorek
108. Rzecz, którą ostatnio piłaś - herbata
109. Piosenka, którą słyszałeś - "the miles" infernal czy jakoś tak
110. Program, który oglądałeś - nie pamiętam :/
111. Osoba, którą widziałeś - boss
112. Osoba, która dzwoniła do ciebie - adam
113. Osoba, do której ty dzwoniłaś - suzie
114. Osoba, którą przytuliłaś - moja marteczka :)


o matko, myślałam, że to się nigdy nie skończy :P
pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

when you're gone pieces of my heart are missing you

sobota, 01 grudnia 2007 16:19
humor dzisiaj bardziej wisielczy. jakoś mi tak czegoś brakuje :( chyba tych wypadów do klubu co tydzień i beztroski na codzień :( po wczorajszej imprezce, po której położyłam się do łóżka po 3.00, spałam tylko do 6.00 bo na 8.00 musiałam już być na angielskim :(
co do imprezki, nie było to nic szczególnego. przyjechała kinga, przyszedł grzegorz, suzie i nawet michał na chwilę się pokazał. obejrzeliśmy jakieś dwa filmy, wypiliśmy trochę wina i tak jakoś imprezka minęła. ok. 1.00 w nocy gokhan złapał mnie na msn, więc trochę popisaliśmy... o gosi o ercanie i generalnie ;) bardzo fajny z niego chłopak, szkoda tylko, że nie ma szczęścia w miłości :/

zaraz uciekam przed tv, bo zaczął się już sezon skoków narciarskich i nie chcę przeoczyć jednego z pierwszych konkursów, zwłaszcza, że mój bjoern einar romoeren ma formę ;)

pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

odpowiedzi na pytania...

wtorek, 27 listopada 2007 20:31
po pierwsze bardzo przepraszam kubusia88, że tak długo musiał czekać na moją reakcję na ich komentarze :/ niestety moja poczta ostatnio coś nawala i mam problemy z dodawaniem wpisów a o powiadomieniu o komentarzach już nawet nie wspomnę :/
ale przejdźmy do rzeczy ;)

kiniu, zespół nazywa sie
archive a tytuł to fuck you(tak dla przypomnienia)

kubuś88, chodzi ci o tytuł wpisu czy bloga?? tytuł wpisu to fragment "walk on by" young deenay, z kolei tytuł bloga to czyjeś słowa znalezione na jakiejś stronie z cytatami.

pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

I'd pay attention if I thought it was worth the time

wtorek, 27 listopada 2007 13:47
kolejny zwykły, zimowy dzień. od 8.00 siedzę w pracy i szczerze mówiąc nie mam za wiele do robienia, więc błądzę w necie.

tak właśnie teraz sobie pomyślałam, że zamiast siedzieć i nic nie robić napiszę do tahoe dana. gosia przysłała mi już zdjęcie, o które ją prosiłam, więc myślę, że jeszcze przed weekendem wyślę kilka słów dla mojego dziadzia :)

pozdrawiam wszystkich niezwykle śnieżnie :P

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

on nie kochał nigdy żadnej z nas...

poniedziałek, 26 listopada 2007 8:55
miałam dzisiaj sen. w sumie to od kilku dni coś mi się śni :| i co noc mam dziwniejszy sen. przemilczę już koszmar z pająkiem w roli głównej, ale to co śniło mi się tej nocy, opiszę. śniło mi się, że wróciłam do tahoe i chyba nawet na stałe bo poszłam do ich community college. spotkałam małego gustavo i pamiętam, że nie chciałam z nim rozmawiać bo szukałam fabiana. nigdzie go nie było, a kiedy już zobaczyłam z daleka chłopaka jego postury o takich samych włosach, ale nie wiem czy to był on bo w tej samej chwili zadzwonił budzik. ehhh...

jestem w pracy, więc się nie rozpisuję bo chcę jeszcze zajrzeć na www.nasza-klasa.pl - polecam wszystkim ;)

pozdrawiam
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

I'm not crazy I'm just a little unwell...

piątek, 16 listopada 2007 17:23
plain white t's
hey there delilah

Hey there Delilah
What's it like in New York City?
I'm a thousand miles away
But girl, tonight you look so pretty
Yes you do
Times Square can't shine as bright as you
I swear it's true

Hey there Delilah
Don't you worry about the distance
I'm right there if you get lonely
Give this song another listen
Close your eyes
Listen to my voice, it's my disguise
I'm by your side

Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
What you do to me

Hey there Delilah
I know times are getting hard
But just believe me, girl
Someday I'll pay the bills with this guitar
We'll have it good
We'll have the life we knew we would
My word is good

Hey there Delilah
I've got so much left to say
If every simple song I wrote to you
Would take your breath away
I'd write it all
Even more in love with me you'd fall
We'd have it all

Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me

A thousand miles seems pretty far
But they've got planes and trains and cars
I'd walk to you if I had no other way
Our friends would all make fun of us
and we'll just laugh along because we know
That none of them have felt this way
Delilah I can promise you
That by the time we get through
The world will never ever be the same
And you're to blame

Hey there Delilah
You be good and don't you miss me
Two more years and you'll be done with school
And I'll be making history like I do
You'll know it's all because of you
We can do whatever we want to
Hey there Delilah here's to you
This ones for you

Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
Oh it's what you do to me
What you do to me




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

wrrrr

piątek, 16 listopada 2007 11:39

no i mamy zimę... zawsze ta myśl mnie cieszyła, jednak w tym roku jakoś jest inaczej. już mnie to nie cieszy. generalnie od kilku dni chodzę jakaś podłamana. tęsknię i wiem, że to już jest nudne bo coraz mniej osób mnie czyta, ale co ja na to poradzę, że się zakochałam i że nie miałam dość odwagi żeby zostać z nim w tahoe?? nie wiem czy nie brzmiałoby lepiej, że miałam na tyle rozsądku i wróciłam do polski czy to, że stchórzyłam albo nie czułam się na siłach zamieszkać z nim daleko, daleko stąd :( oj, ja już nic nie wiem.

nie mogę się skupić ani na pracy ani na nauce. nad tym drugim wypadałoby popracować bo mam jeszcze przed sobą zaliczenie i egzamin z informatyki, egzaminy z organizacji i zarządzania, geografii turystycznej i muszę jeszcze coś zrobić z tymi ^%$#@ obozami u bączka :/ zastanawiam się czy sobie nie wziąć warunku...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

była to jedna z tych nocy, w których nie ma nadziei na świt...

środa, 14 listopada 2007 10:20
And what if I never kiss your lips again
Or feel the touch of your sweet embrace
How would I ever go on
Without you there's no place to belong

Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me

Until the day I'll let you go
Until we say our next hello
It's not goodbye
'Til I see you again
I'll be right here rememberin' when
And if time is on our side
There will be no tears to cry
On down the road
There is one thing I can't deny
It's not goodbye

You'd think I'd be strong enough to make it through
And rise above when the rain falls down
But it's so hard to be strong
When you've been missin' somebody so long

It's just a matter of time I'm sure
But time takes time and I can't hold on
So won't you try as hard as you can
To put my broken heart together again



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

żoną miałam być...

piątek, 09 listopada 2007 18:16
wczoraj suzie opowiedziała mi swój dziwny sen i się z niej śmiałam, ale teraz już wiem, że tak nie wolno, bo za karę ja miałam jeszcze dziwniejszy :P śniło mi się, że byłam na weselu, miałam na sobie suknię ślubną i czarny sweterek. siedziałam na schodach i czekałam, tylko nie wiem na co, chyba na pana młodego, bo wyglądało na to, że to mój ślub :P ale obudziłam się i nie zdążyłam nawet dojść do tego, kto miał być moim mężem :/ ehhh

dzisiaj znowu się nie rozpiszę, wychodzę wieczorkiem, więc trzeba się przygotować ;)

pozdrawiam :)

"kobieta nie powinna być gorsza od anioła, mężczyzna zaś tylko trochę lepszy od diabła"

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

spacer w bokserskich rękawicach

środa, 07 listopada 2007 22:53
dzisiaj opróżniłam szafę tzn. wszystko wywaliłam na środek pokoju i tam zostawiłam :P przez cały dzień ściemniałam, że coś robię, a pod wieczór poszłam odwiedzić moją gwiazdeczkę :) teraz siedzę na necie bez celu, bo na gg nie ma z kim pogadać a spać nie mogę iść bo dzisiaj nocuję na dole w pokoju "telewizyjnym" a póki co okupuje go mój tata :/

wczoraj napisałam do fabiana, znowu :( i znowu nic :(

pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

almost here...

wtorek, 06 listopada 2007 17:30
dzisiaj miałam wolne w pracy. skupiłam się na wycieczkach po sklepach meblowych. nawet kupiłam skromny komplecik :) meble przyjdą we czwartek, więc muszę przełożyć wypad do krakowa na piątek :/ ale mam nadzieję się uporać z przeprowadzką moich rzeczy do nowych mebli i w piątek będę już mogła na luzaka pojechać do dziewczyn :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

dzisiaj nagle wymyśliłam ciebie...

niedziela, 04 listopada 2007 22:04
niedziela minęła dość szybko. wstałam trochę przed 10.00, poszłam do kościoła, zjadłam obiad, obejrzałam "cinderella story", wyskoczyłam z suzie na krótką rozmowę, wróciłam do domu, układałam scrubble z tatą i obejrzałam "taniec z gwiazdami" a teraz piszę...

jutro mam w planach przygotowania do wielkiego przemeblowania w moim pokoju. muszę się pozbyć biurka i regału i mam nadzieję się uporać z wielkim bałaganem w mojej szafie. we wtorek planujemy objazd po sklepach meblowych w okolicy, w końcu stare meble trzeba czymś zastąpić ;)

mój niedoszły małżonek nadal nie daje znaku życia :/ nie wiem co się z nim dzieje. zostawianie mu maili na skrzynce i wieczne czekanie na odpowiedź, która nigdy nie przychodzi, już mnie nie bawi :/ martwię się... a jakoś nikt mi nie chce powiedzieć, że wszystko będzie ok, że on poprostu nie ma czasu, albo mu internet odcięli... wolałabym nawet usłyszeć, że nie chce mieć już ze mną nic wspólnego, byleby tylko mieć pewność, żejest cały i zdrowy :(

...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

if you go there once, you'll be there twice

wtorek, 30 października 2007 14:15
dzisiaj w pracy było lightowo w porównaniu do wczoraj, więc urwałam się w południe i teraz leniuchuję w domu. na 17.00 pójdę na zebranie do darka do szkoły za mamę, a po zebraniu wybieramy się z suzie b. na solarium :) jesień mamy pełną gębą i trzeba się nie dać depresji zimowej, więc wspomagamy się sztucznym słońcem ;) a tak serio to nie chcemy być blade :P

jutro do czechowic przyjeżdża dean. zobaczę go pierwszy raz od stycznia. brakuje mi go tutaj, bo kiedy jeszcze tu był to często gadaliśmy i pomagał mi w każdej sprawie i wiedział zawsze o wszystkim pierwszy i zawsze mogłam mu ufać. teraz już się nie spotykamy. od kiedy wyjechał do seminarium, nasz kontakt się bardzo rozluźnił i w sumie widzieliśmy się tylko kilka razy. niedawno poszedł już do krakowa, więc ma internet prawie bez ograniczeń i częściej możemy pisać. zmalała odległość i teraz nawet łatwiej się spotkać bo są przecież bezpośrednie pociągi z czechowic do krakowa.

jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, w przyszłym tygodniu wybiorę się do krakowa odwiedzić dziewczyny. obejrzymy zdjęcia, pogadamy, powspominamy i na pewno będzie przy tym dużo śmiechu :) bardzo mi ich brakuje. tych wszystkich rozmów, sprzeczek, wygłupów i imprez, wypadów na zakupy do ross'a i nocnych wypraw do CaboWabo... wszystkiego mi brakuje :(

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

"ćwiczyliśmy wyskakiwanie, ale lepiej to nam wychodzi na dół niż na górę"

piątek, 26 października 2007 10:39
piątek, praca, obiad, generalnie nuda :/

"praca to jest coś co wymaga pracy"

dzisiaj nie mam zajęć. jutro jedynie skoczę do szkoły pozałatwiać kilka wpisów i umówić się na jakiś egzamin czy coś bo zajęć też nie mam. w niedzielę mam aż jeden wykład rano i to wszystko na ten zjazd.

"najbardziej się boję stanąć twarzą w twarz z tym czego się najbardziej boję"

pisałam wczoraj z łukaszem, pokazałam mu kilka fotek z tahoe i wpadłam w małą depresję powodowaną tęsknotą za tym miejscem. tak bardzo chciałabym tam znowu być. niczym się nie przejmować, żyć z dnia na dzień, o nic się nie martwić, imprezować i mieć te 21 lat. w domu czuję się jakbym miała już ze 30, czuję się staro(bez obrazy dla 30-latków).

"takie małe zwierzątko nie nadaje się do łapania takich dużych piłek"

a fabian się dalej nie odzywa. nie będę się na ten temat rozpisywała bo już nawet mnie to nudzi :P przyznam się tylko, że bardzo się o niego martwię i tęsknię za nim nieprzeciętnie :(



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

siedzę i myślę...

czwartek, 25 października 2007 15:42
"Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. - Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi."
Jonathan Carrol - Poza ciszą

"Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się."
Aldous Huxley

"A jednak lepiej być samotną, niż niemile widzianą."
"Po wszystkich tych latach widzę, że na początku myliłem się co do Ewy. Lepiej żyć z nią poza Ogrodem, niż w Ogrodzie bez niej."
Mark Twain - Pamiętniki Adama i Ewy
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

nigdy nie warto tęsknić za kimś, co do kogo nie mamy pewności, że śpi tej nocy samotnie...

czwartek, 25 października 2007 15:23


tęsknię za tahoe :(

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

największym nieszczęściem kobiety jest mężczyzna jej życia

piątek, 19 października 2007 11:10
tak sobie siedzę i myślę, że mam 21 lat i powinnam już wiedzieć czego chcę od życia i co chcę robić. odpowiedź na pierwsze pytanie znam: chcę być szczęśliwa i zdrowa. trudniej jest odpowiedzieć na to drugie. nie wiem kim chcę być... zawodowo. wiem, że najbardziej chcę mieć rodzinę, męża i dzieci. jeszcze nie teraz, wszystko w swoim czasie.

myślałam też o tych wszystkich ślubach, które się odbyły i które się odbędą w najbliższym czasie... sporo tego. zaczęło się od kiepskiego i marty. później ewelina z mariuszem i aneta z grześkiem. dzisiaj jadę na wesele magdy i maćka a zaraz po nowym roku ania z żor wychodzi za swojego sebastiana i "głośna" kaśka zza płotu za swojego mężczyznę, później ślub brychy i weissa, kingi i przemka, łukasza i basi, krzyśka i jego dziewczyny(nie pamiętam imienia)... jeszcze wyjdzie na to, że suzie niedługo mi powie, że michał się jej oświadczył i zostanę starą panną :/ ehh



pozdrawiam
i życzę wam
 szczęścia :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

ja wymyślę ci słowa, których sens pojmiesz tylko ty

czwartek, 18 października 2007 21:42




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

"jej twarz miała urodę łopaty do odgarniania śniegu"

środa, 17 października 2007 16:39
nie obejrzałam kolejnych przygód danny'ego ocean, za to obejrzałam "siedmiu krasnoludków - historia prawdziwa", przeciętny film, bo czego się można spodziewać po niemieckiej komedii?? później obejrzałam "ostatniego króla szkocji", który bardzo mi się podobał i "ils"(polski tytuł "oni") - francuski horror, którego akcja toczy się w rumunii kilka lat temu. film podobno oparty na faktach.

dzisiaj mam w planach udać się z suzie na solarium zakonserwować naszą młodą jeszcze skórę :P będę się więc zbierała, bo czasu nie ma, suzie czeka ;)

pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  50 388  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

poprostu olczi ;)

Aleksandra Para's Facebook profile

Statystyki

Odwiedziny: 50388
Wpisy
  • liczba: 107
  • komentarze: 455
Galerie
  • liczba zdjęć: 42
  • komentarze: 30
Bloog istnieje od: 3788 dni

Lubię to